polski english

Dlaczego przedsiębiorcy powinni przeczytać

« Przejdź do listy aktualności

W teorii "Fundraising. Pierwszy polski praktyczny podręcznik" jest książką dla ludzi związanych z trzecim sektorem. Ale jeśli – jak Maciej Gnyszka – spojrzymy na fundraising jako relacje między Darczyńcami a organizacją samorządową, stanie się jasne, że fundraising dotyczy nas wszystkich. Bo któż z nas nie pragnie zmieniać świata?

Co łączy networking z fundraisingiem?


Tak, osoba Maciej Gnyszki oczywiście też. I choć nie jest to odpowiedź, na której mi zależy, to z całą pewnością jest to świetny trop. Bo gdzie Maciej Gnyszka, tam...? Tak, jak najbardziej – relacje. Prawdziwe relacje, które wymagają wysiłku i zaangażowania. Definicja networkingu, która obowiązuje w Towarzystwach Biznesowych, świadczy o tym dobitnie, wszak: "Networking to rzetelne służenie innym i profesjonalne proszenie o pomoc."

To równanie ma dwie strony.


Podobnie rzecz się ma z fundraisingiem. Internetowe definicje, jak ta w Wikipedii obfitują w słowa, natomiast gorzej z treścią. Ze świecą szukać solidnego fundamentu. A przecież dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. To bardzo mądre słowa... i bardzo prawdziwe. Wystarczy spojrzeć na dobre chęci polityków (inna sprawa, czy są to faktycznie szczere chęci).


Dlaczego fundraising według Gnyszki? Bo mówi jasno i wyraźnie o podstawowym celu działalności organizacji pozarządowych, jakim jest zmienianie świata. Oczywiście, by zmieniać świat, trzeba mieć kim i czym. Jednostki nie wystarczą. Potrzebny jest zespół ludzi, którzy wierzą w zmianę i naprawdę chcą ją wprowadzić w życie. Trzeba tu podkreślić, że mówiąc "zespół", mam na myśli zarówno członków, pracowników i wolontariuszy danej organizacji, jak i osoby z zewnątrz, które angażują się w jej misję. Bo jeśli człowiek wspiera finansowo organizację trzeciego sektora, to daje jej owoce swej pracy, a więc... ekwiwalent własnej pracy, prawda?


Jak zaangażować ludzi do tego, by wraz z organizacją samorządową zmieniali świat? Nie da się tego uczynić inaczej niż budując prawdziwe relacje. Jak w skutecznym networkingu.


Być jak przedsiębiorca?


Biznes musi słuchać klientów. Bez aktywnego słuchania nie ma zrozumienia, a bez zrozumienia trudno jest zaspokajać potrzeby klienta. Drogi na skróty oczywiście istnieją. Ta czy inna technika pomaga osiągnąć krótkotrwały rezultat, ale trudno na tym zbudować coś trwałego. Koniec końców okazuje się, że dużo bardziej opłaca się budowanie relacji.


Podobnie rzecz się ma z trzecim sektorem. Maciej Gnyszka pisze o "grantozie", przypadłości wielu polskich organizacji pozarządowych, które – to swoisty paradoks – choć z nazwy są pozarządowe, znajdują się niebezpiecznie blisko władz (wyższego lub niższego szczebla) i środków publicznych. Rodzi się wówczas pytanie: kto tu właściwie zmienia świat i czyja wizja jest realizowana – organizacji czy władz?


Kolejne – istotniejsze – pytanie brzmi: czy aby na pewno warto wspierać takie organizacje samorządowe? Czy same dobre chęci to wystarczający powód? Każdy przedsiębiorca dąży do rozwoju, prawda? Członkowie Towarzystw Biznesowych mówią wręcz o powołaniu do bycia przedsiębiorcą. A powołanie zobowiązuje. Być może nie da się osiągnąć doskonałości, ale z całą pewnością można do doskonałości dążyć. Bo droga jest wartością samą w sobie.


Skoro przedsiębiorcy mogą się rozwijać, to tego samego można by oczekiwać od organizacji pozarządowych, nieprawdaż? Im skuteczniejsze działanie organizacji, im lepsze wykorzystywanie zasobów, tym większe pole jej oddziaływania. A – przypominam – chodzi o zmienianie świata.


Ale jak to wszystko się ma do pytania postawionego na samym początku?



Dlaczego przedsiębiorcy powinni przeczytać "Fundraising" Gnyszki?


Po pierwsze – bo warto zmieniać świat. Co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Każdy przedsiębiorca czyni to niejako z definicji. A Członkowie Towarzystw Biznesowych robią to nawet bardziej, wszak budują też relacje między wartościowym ludźmi z zasadami, a tym samym szerzą pewną kulturę przedsiębiorczości i pewne idee. Wartościową kulturę i wartościowe idee.


Po drugie – ponieważ wiele rzeczy w naszym życiu po prostu robimy. A czasem warto zatrzymać się na chwilę, przystanąć i się zastanowić, po co je robimy, w jakim celu i co właściwie chcemy osiągnąć. "Fundraising" Macieja Gnyszki to uniwersalne porady. Z jednej strony pomoże ludziom trzeciego sektora usprawnić działanie ich organizacji, z drugiej zaś – Darczyńcom, którzy wyposażają tę organizację w narzędzia do zmieniania świata. Darczyńca powinien wiedzieć, na jakim świecie mu zależy i jakie organizacje mogą mu pomóc w dotarciu do celu.


Po trzecie – "Fundraising" Gnyszki to taki papierek lakmusowy – "narzędzie" do weryfikacji organizacji trzeciego sektora. Networking nierówny networkingowi, fundraising – fundraisingowi, a organizacja pozarządowa – organizacji pozarządowej, nawet jeśli działają na tym samym polu. Dobre intencje nie wystarczą. Liczą się również skuteczne działania.


Warto uważnie przeczytać książkę Maciej Gnyszki, a potem na spokojnie rozważyć, co z niej wynika. "Fundraising" pokazuje, jak może i powinna działać organizacja samorządowa. To nie jest łatwe, ale życie nie jest łatwe, prawda? I nie ma w tym nic złego, bo jak ktoś to pięknie ujął, szczęście nie polega na łatwiźnie, lecz na dokonywaniu rzeczy trudnych. Przedsiębiorcy rozumieją to doskonale.



Błądzącym dobrze radzić, czyli świąteczny prezent


Nie ma przypadku w tym, że o "Fundraisingu" piszę w tym okresie. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Trwają zbiórki Banku Żywności, akcja Szlachetna Paczka, a w styczniu odbędzie się kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Aktywne są również organizacje lokalne. To naprawdę dobry czas, by rozważyć, komu i dlaczego warto pomóc. Bo...


Ilość środków zawsze jest ograniczona. Każdy przedsiębiorca wie, że budżet nie jest z gumy. Trzeba dokonywać wyboru. Ba – trzeba wybierać mądrze, bo wszystkie decyzje będą miały konsekwencje dla firmy. Warto podejść w podobny sposób do zmieniania świat wraz z organizacjami pozarządowymi. Nasze możliwości wspierania ich (czy to poświęcając swój bezcenny czas, czy to zostając Darczyńcą) są ograniczone. Trzeba wybierać.


Niektóre organizacje są „nieedukowalne”. Z wielu względów nie da się im pomóc. "Grantoza", póki działa, jest naprawdę wygodną strefą komfortu. Ale jeśli widzimy, że lokalna organizacja ma w sobie wielki potencjał, z całą pewnością warto podjąć próbę. Błądzącym dobrze radzić.


Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. To dobry czas, żeby podarować takiej organizacji z potencjałem "Fundraising" Macieja Gnyszki. To będzie więcej niż zwykły dar – to inwestycja. Inwestycja w przyszłość organizacji, w jej rozwój, w jej narzędzia, w jej misję. Jeśli wiedza zostanie spożytkowana, na pewno wyda dobre owoce.


- Andrzej Lauryn

Chcesz książkę z autografem Macieja Gnyszki?

Kliknij w poniższy link i wybierz książkę!

KSIĄŻKA Z AUTOGRAFEM